Sobota, 23 Wrzesień 2017
Nawigacja
Ostatnie artykuły
· Nowa sensacja k...
· Dziedziczenie u...
· Genetyka umaszc...
· Polskie nazewni...
· Rzadkie umaszcz...

· Dziedziczna... (2819)
· Dziedziczen... (2402)
· Zastosowani... (2355)
· Wybór szcz... (2328)
· Nowa sensac... (2301)
· Genetyka um... (2280)
· Dlaczego ps... (2208)
· Metody dobo... (2207)
· Rzadkie uma... (2207)
· Wyposażeni... (2085)
Nawigacja
Artykuły » Fenomen psa » Zastosowanie psa w terapii człowieka.
Zastosowanie psa w terapii człowieka.

Prof. dr hab. Kazimierz Ściesiński
Fragment książki "Hodowla psów"
Wydawnictwo SGGW, Warszawa 2004

W USA powstała nowa dziedzina wiedzy - petoterapia. Jest to leczenie przez obcowanie ze zwierzętami, przede wszystkim z psami i kotami. Stwierdzono, że nieśmiałym i wystraszonym psy dodają odwagi, samotnym dostarczają towarzystwa, możliwości opiekowania się kimś, doznawania czułości i wdzięczności. Przygnębionych podtrzymują na duchu, wymagając spacerów, karmienia i innych świadczeń - często łatwiej człowiekowi zrobić coś dla psa niż dla siebie. Ludziom starym - witalności, miłości i zachwytu, a także możliwości kontaktu fizycznego z inną istotą. Dla bezdzietnych pies może być substytutem dziecka.
Z przeprowadzonych na całym świecie badań wynika, że z kontaktu ze zwierzętami mogą skorzystać osoby z takimi schorzeniami, jak: urazy rdzenia kręgowego i mózgu, uszkodzenia słuchu i wzroku, artretyzm, ataksja, zaburzenia równowagi, stwardnienie rozsiane, zanik mięśni, anemia sierpowata, choroby układu krwionośnego i oddechowego, ciężkie urazy psychiczne, depresje, AIDS, choroba Alzheimera, chroniczny ból, padaczka, nerwice i, jak się przypuszcza, wiele innych chorób, nad którymi jeszcze nie prowadzono badań w aspekcie wpływu kontaktu ze zwierzętami (Monkiewicz, 2001).
AIDS jest najbardziej przerażającą chorobą, gdyż zanim doprowadzi do śmierci, powoduje dehumanizację chorego w oczach innych. Chorzy w wyniku choroby tracą pracę, znajomych, przyjaciół, a nawet rodziny. Niewiedza ze strony otoczenia na temat tej choroby jest bardziej dokuczliwa niż same jej objawy.
Carmack za Monkiewiczem (2001) badał wpływ towarzystwa psów w życiu chorych na AIDS i doszedł do wniosku, że przyczyniają się one do zmniejszenia poczucia izolacji i osamotnienia u tych ludzi. Zwierzęta dają poczucie bezpieczeństwa nawet wtedy, gdy kontakty z ludźmi zostały zerwane z powodu ignorancji lub strachu przed chorobą.
Dla chorych na AIDS zwierzęta stają się sensem życia, są często jedynym źródłem wsparcia i pomagają radzić sobie ze stresem. Badania dowiodły także, iż ci chorzy, którzy posiadają psa przy sobie, są o wiele mniej podatni na depresję z powodu tej choroby. Psy nie mogą w żaden sposób zarazić się i przenosić wirusa HIV.
Cierpiący na chorobę Alzheimera również mogą odnosić korzyści z przebywania ze zwierzętami. Manor za Monkiewiczem (2001) po przeprowadzonych badaniach doszedł do wniosku, że towarzystwo zwierząt dla ludzi chorych zmniejsza cierpienie, samotność i emocjonalną izolację. Dodatkowo zwiększa komunikację oraz pobudza stymulację wzrokową, słuchową i emocjonalną.
Naukowcy z Centrum do Walki z Rakiem z Nowego Yorku odkryli, że zwierzęta mają istotny wpływ na stymulację emocjonalną w rodzinach, w których jeden z członków jest ciężko chory. Osoby po ciężkiej chorobie dochodzą szybciej do zdrowia, jeśli posiadają np. psa. Zwierzęta pozostawione w domu mobilizują chorych, odciągają ich myśli od choroby, a koncentrują się na ulubieńcu, z chęcią najszybszego powrotu do zdrowia.
Rozpatrując problem kontaktów z psami osób chorych, należy także zastanowić się nad słusznością wprowadzania ich do placówek szpitalnych, domów opieki i ośrodków rehabilitacyjnych. W zachodniej Europie i krajach Ameryki Północnej jest to normalna praktyka. W niektórych stanach USA (np. Kalifornii) każda placówka, w której przebywają osoby obłożnie chore, ma obowiązek zatrudnienia (są to wolontariusze) osób z przeszkolonym psem.
Dotychczasowe zakazy wprowadzania psów do tego typu placówek, są wynikiem: braku lub nieprawidłowej informacji, archaicznych poglądów, uprzedzeń i ignorancji.
Jedną z często spotykanych chorób jest cukrzyca. W USA choruje na nią około 20 min ludzi. Gwałtowny spadek cukru we krwi oznacza dla chorego poważne niebezpieczeństwo. Elektroniczny aparat do badania krwi jest bardzo nowoczesny i szybko podaje dokładne wyniki. Ma jednak wadę - może ostrzegać tylko wtedy, gdy uruchomi się urządzenie.
Gdy cukru jest mało, twierdzi dr Chris Burns-Cox za Monkiewiczem (2001), u 40 pacjentów, którzy posiadali psy, 37 stwierdziło, że zwierzęta zachowują się inaczej. Pies może warczeć, szczekać, próbować złapać za rękę lub zaniepokojony - chować się pod stołem (Monkiewicz, 2001).
Właściciele psów - „wykrywaczy" twierdzą, że z czasem ostrzeżenia przychodzą wcześniej. Wraz z doświadczeniem psa wzrasta wrażliwość jego zmysłów. Wiadomo, że spadek poziomu cukru powoduje zmiany w oddychaniu (oddechy są głębsze), inne ruchy rąk, zmiany w tonie głosu i zapachu potu człowieka. Każdy z tych elementów może być wychwycony przez psa, a zapamiętany będzie powodował charakterystyczną reakcję, np. szczekanie, odbierane przez właściciela jako wyraźne ostrzeżenie.
Bardziej znane reakcje psów ostrzegających przed atakiem epilepsji od prawie 20 lat doskonale sprawdzają się w pracy. Psy wyczuwają atak epilepsji wcześniej. Wielu chorych zauważyło, że psy dziwnie się zachowują przed każdym atakiem tej choroby.
Popyt na tak wyszkolone psy jest olbrzymi, w samych USA choruje około 1 min osób. Wytrenowany pies może ostrzec swojego opiekuna na 40 do 60 minut przed atakiem, przez warczenie, szczekanie, łapanie za rękę czy dotyk łapą.
Badania Stephena Browna za Monkiewiczem (2001), specjalizującego się w chorobach układu nerwowego, potwierdzają, że obecność wytrenowanego psa zmniejsza liczbę ataków padaczki. Brown twierdzi, że pacjent czuje się znacznie pewniej z psem ostrzegającym, i to powoduje, że ataki występują rzadziej. Obecnie w Ameryce Północnej jest kilkanaście ośrodków, które prowadzą trening psów ostrzegających przed zbliżającym się atakiem epilepsji.
We Francji prowadzone są badania nad możliwością wczesnego rozpoznawania przez psy autyzmu u dzieci. Naukowcy starają się teraz sprawdzić, czy nos psa jest wystarczająco wrażliwy, aby wykryć wczesne stadia autyzmu. Wstępne wyniki są bardzo obiecujące.
Możliwości wczesnego diagnozowania dają szansę na lepsze zrozumienie mechanizmów autyzmu i na opracowania nowych programów szkoleniowych dla rodziców dzieci dotkniętych tą chorobą.
Szczególną rolę zwierzęta mogą odgrywać w wychowaniu dzieci niepełnosprawnych. Badania potwierdzają, że obcowanie z ukochanym psem wspomaga ich rozwój, zmniejsza napięcie, jakie towarzyszy kontaktowi ze światem, pomaga kompensować niedostatki, stymuluje intelektualnie i uczuciowo, co zwiększa szansę na lepszy kontakt z ludźmi.
W krajach zachodnich coraz bardziej docenia się rolę obecności zwierząt we wszelkiego rodzaju placówkach zamkniętych: szpitalach, domach opieki, internatach, więzieniach, koszarach. Pies czy kot w istotny sposób zmienia atmosferę takich miejsc, a nawet wzajemne odnoszenie się do siebie przebywających tam ludzi.
Już sama obecność zwierząt domowych u starych, samotnych osób zastępuje im brak własnej rodziny.
Już samo przytulenie własnego psa sprawia, że spada nam ciśnienie krwi, temperatura i szybkość bicia serca, podobnie jak to się działo we wczesnym dzieciństwie, kiedy przytulała nas matka, uspokajając i dając poczucie bezpieczeństwa. Nic więc dziwnego, że ludzie posiadający psy mają niższe ciśnienie krwi, zdrowsze serce i - według badań australijskich - znacznie niższy poziom trójglicerydów i cholesterolu. Z licznych badań prowadzonych między innymi w Cambridge i na uniwersytecie kalifornijskim wynika, że posiadanie psa poprawia stan psychiczny i fizyczny człowieka.
Psy wykrywają nowotwory, reagują na zmiany poziomu cukru we krwi, ostrzegają przed atakami epilepsji i zawałami, rozpoznają u dzieci autyzm, są oczami dla niewidomych, uszami dla głuchych, pomagają ludziom niepełnosprawnym. Odnajdują zaginionych, szukają materiałów wybuchowych, narkotyków, termitów, trufli, jaj żółwi, larw pasożytów u koni i bydła, minerałów, próchnicy w starych drzewach, pieniędzy i żywności przemycanych przez granice, nieszczelności w rurociągach.
Psy pracują w policji, wojsku, straży pożarnej, urzędach celnych, wizytują chorych w szpitalach. Takich przykładów można wyliczać dużo. Czego więcej jeszcze trzeba, aby nie cenić psa jako zwierzęcia, bez którego człowiek nie byłby w stanie prawidłowo funkcjonować?

Monkiewicz J., 2001: Konf. Nauk. Etyczne i prawne aspekty ochrony dobrostanu zwierząt. Wydaw. Akademii Rolniczej we Wrocławiu.


Polecamy






187,705 unikalne wizyty